Ile naprawdę wynoszą koszty utrzymania?
Kiedyś, wkrótce po wyprowadzeniu sie z rodzinnego domu zacząłem zliczać moje wydatki, zapisując je w tabelce w Excelu w różnorakich kategoriach. Miało mi to pomóc ustalić przez pierwsze miesiące mojego samodzielnego życia ile na co wydaję. Odpowiedzialne podejście do sprawy, jak na dwudziestoparolatka, prawda?
Osobno zapisywałem jedzenie, koszty mieszkania, samochodu (tak, miałem stary samochód – 14-letni), rozrywek (kino, płyty, książki), etc. Dzięki temu byłem w stanie bardzo dokładnie powiedzieć ile co mnie kosztuje i z czego składa się mój domowy budżet.
Niedawno, żeby móc lepiej określić moje wydatki i wyliczyć kiedy osiągnę niezależność finansową zrobiłem to samo. Jednak bez zapisywania kazdego wydatku. W końcu każdy wie ile mniej więcej wydaje i na co.
Ponieważ chciałem dodatkowo zweryfikować moje obliczenia zajrzałem w wyciągi bankowe sprawdzając po prostu ile z mojego konta schodzi co miesiąc (bez dzielenia na kategorie). Jakież było moje zaskoczenie. Co miesiąc wydaję dwa razy więcej niż mi się wydawało! To raczej ma kolosalny wpływ na moment, kiedy moje przychody pasywne przekroczą wydatki, prawda?
Teraz muszę znów zapisywać wydatki, podzielić na kategorie i przyjrzeć się gdzie gubi mnie rozrzutność. Ale na dłuższą metę przecież nie chodzi o to, żeby wydawać mniej, tylko zarabiać więcej.
Jak kiedyś powiedział Winston Churchill, jeśli Twoje wydatki przekraczają Twoje dochody, to jedyne co możesz zrobić, to zwiększyć dochody.
Ja to będę robił na 3 sposoby: założę biznes, kupię kolejną nieruchomość na wynajem oraz będę inwestował na giełdzie. Już to robię ale ponieważ giełda nie może się w tej chwili zdecydować czy już rosnąć, to efektów na razie nie widać. Jednak faktem jest, że spółki na GPW są bardzo przecenione. Ale kiedy naprawdę zacznie się hossa – nie wiadomo.